Dopókiż, Panie będziesz mnie stale zapominał? Dopókiż zakrywać będziesz oblicze swoje przede mną? Dopókiż mieć będę zmartwienie w duszy, a strapienie w sercu - codziennie? Dopókiż nieprzyjaciel mój będzie wynosił się nade mną? (Ps 13,2.3)
Tyle pytań miał Dawid pod adresem Boga! Ale ani jedno z nich nie zaczynało się od słowa: Dlaczego? Wiedział, że tak musi być, iż nie jest godzien, by Pan o nim pamiętał, i że Pan ma powody, by przed nim zakryć swoje oblicze; nie może być wolnym od zmartwień i strapień; jest konieczne, aby nieprzyjaciel wynosił się nad niego, gdyż w przeciwnym razie sam stałby się wyniosły i utraciłby pokorę wobec Boga. Dawid pytał tylko, jak długo to będzie trwało.
I nasze serce, biedząc się z trudnościami życia gotowe jest uwierzyć, że Pan zapomniał o nas. Dusza lękliwa godzi się z myślą, że Pan zakrywa swoje oblicze przed nią i przyjmuje utrapienia jako chleb powszedni. Chrześcijanin narażony na dokuczliwe traktowanie przewrotnych sądzi, że taki przypadł mu los. Człowiek więc ma do śmierci wzdychać pod brzemieniem trosk i zmartwień? Istotnie, troska jest mocą, od której człowiek się sam uwolnić nie może. Lecz może wyzwolić go Chrystus.
Jak długo będziesz nosił w sercu troski i trapił się w duszy? Czy rzeczywiście aż po śmierć? Uczyń co nam radzi Piotr: Wszelką troskę swoją złóżcie na Niego, gdyż On ma o was staranie".
Nie utoniesz w fali
Po której kroczyły stopy
Namaszczone wonnym olejkiem.
I nie zabłądzisz w drodze,
Po której cię wiedzie
Ręka gwoździami przebita.
Leopold Staff
------------------------------------------
ks. dr Alfred Jagucki, Tylko Jezus. |